czwartek, 24 marca 2011

Pani Wacława mnie zawstydziła.





I bardzo zmotywowała do czynności, której bardzo dawno nie czyniłam.


Spotkałam Panią Wacławę przypadkiem. Chciałam być miła, i zapytałam, co u niej słychać. Kobiecinka bardzo zadowolona odpowiedziała, że właśnie kolejne książki wypożycza, bo już nie ma co czytać. Zerknęłam na torbę, a w niej opasłe tomiska sag miłosnych.Chyba z 6 sztuk!!! Pomyślałam - ja na emeryturze też tak będę czytać. I usprawiedliwiając się obecną swoją sytuacją, stwierdziłam, że ja nie mam czasu. Pani Wacława zaś - wygadana się zrobiła - że przecież nie pracuję. No jasne pranie, sprzątanie i gotowanie to nie praca, bo przecież za to nie płacą. Bynajmniej mi. Nie dałam za wygraną. Mówię, że przecież dwoje dzieci mam,wychowuję,szykuję do szkoły, odrabiam lekcje itp. To sobie polepszyłam! Doświadczona emerytka bez wahania na to, że nie ja jedna... Zatkało mnie. No i tak zakończyłam tę wręcz przemiłą pogawędkę.

I dziś dzięki Pani Wacławie położyłam dzieci wcześniej spać.... No dobra - o podobnej porze jak zwykle. Ale nie siadam przed telewizor,a zabieram się za czytanie. Fajnie jest spotkać dawnych znajomych i z nimi zamienić kilka słów. Następnie zmienić swój tryb życia, postawić na swoim , nie odwlekać, nie czekać do emerytury!!!
Czy Wy też spotykacie takich ludzi, którzy nieświadomie zmieniają wasz pogląd na świat?

Życzę Wam wielu spotkań z taką Panią Wacławą.

Zmykam poczytać.

Aaaa i coś mam ochotę na morze. Przedpokój zrobił się błękitny to i muszelki muszą być... Piach też mam. Jak dzieciaki z podwórka wracają:)

środa, 9 marca 2011

Czapeczkowo.




W dalekim polskim miasteczku, na skraju ruchliwej ulicy stoi betonowy blok, a w nim mieszka pewna pani. Kobieta ta lubi robótki ręczne. Mogłaby całymi godzinami dziergać na drutach, malować, haftować i wykonywać inne rękodzielnicze twory. W chwilach tych przypomina sobie zamierzchłe czasy, gdy kobiety spotykały się, nie by pogadać o "Barwach szczęścia", ale poplotkować przy dzierganiu czapek i szali. Ostatnio ów pani zagościła na dobre w krainie zwanej Czapeczkowo. Spotkała tam chłopca, który uwielbia nosić jej czapki i z chęcią je prezentuje. Białogłowa ma zamiar w niedługim czasie opuścić Czapeczkowo. Pewno wtedy, gdy z nadejściem wiosny będzie tworzyć zwiewne ażurowe chusty i przeniesie się do Chustkowa-ażurkowa...
Trochę się wygłupiam z tymi opowiastkami, ale to przecież mały zakątek wszystkiego - zakątek andronów również...

poniedziałek, 28 lutego 2011

Dziergam nadal...






Dziergam chusty obecnie. Zaczęłam od takiej prostej różowatej. Wyszła poprawnie. Buszując po blogach widziałam tak piękne, że postanowiłam wydziergać coś bardziej skomplikowanego. I wpadłam na taki wzór "listkowy". No fajnie wychodzi chusta, ale co ja się na pruję i narobię od początku to moje. Już się prawie załamałam jak mi spadły wszystkie oczka. Wzór do otworzenia z rzędu niżej jest dla mnie jak na razie w tym wzorze po prostu magią. Dam radę. Będzie to moja pierwsza skomplikowana chusta. Planuję ja skończyć do wiosny...

sobota, 19 lutego 2011

Mini warsztaty - nowe znajomości.







Ostatnio byłam na warsztatach scrapowania. Niedaleko w pięknym odrestaurowanym pałacyku spędziłam czas kreatywnie i bardzo miło. Byłam najstarszą uczestniczką zabawy, ale co tam... Odmłodniałam w młodym i świetnym towarzystwie:) Zajęcia prowadził chłopak zdolny - potrafi na szydełku cuda wykreować!!! - Dawid - piszący na http://tengel27.blogspot.com Fajnie poznać człowieka, który potrafi zrozumieć, że robienie na drutach, szydełku i scrapowanie itp. to prawdziwa frajda. Dużo się nauczyłam...

czwartek, 13 stycznia 2011

Marylka znów mieszka w piwnicy.



Marylka ma piękną twarz i włosy koloru słońca. przybyła do nas z Francji. Też pięknej i słonecznej. Bardzo nas ucieszyła jej wizyta, bo to miła dziewczyna. Spodobało jej się w Polsce i już została. Może miała nadzieję, ze zostanie chociażby fotomodelką. Każda młoda dziewczyna o tym marzy. By być piękną choć przez chwilę, bo dłużej się nie da, bo dzieci, małżeństwo no i latka lecą... Ale Marylka jak przystało na Francuzkę osiągnęła swój cel. Jest fotomodelką.... mojego blogu. I niestety po zakończonej sesji musi wrócić do piwnicy. Ale zawsze z uśmiechem na twarzy opowiada starym gratom o swej karierze. I czeka na następny raz. Marylko obiecuję Ci, że częściej będziesz mi pozować.